STRONA GŁÓWNA

BIOGRAFIA

DYSKOGRAFIA

TEKSTY

FOTOGRAFIE

WYWIADY
"Film"

<<<powrót

INFORMACJE

MULTIMEDIA

KSIĘGA GOŚCI

CHAT

SONDA

KONTAKT

   

grzegorz ciechowski

tam-tam tu i tam


Dla filmu komponujesz rzadko. Z potrzeby serca, dla płodozmianu, z chęci odkrywania nowych artystycznych rejonów?

To nie jest moje główne zajęcie. Lubię to robić od czasu do czasu. Bardzo sobie cenię prace, również taką, wobec której muszę być uległy. W tym wypadku muszę być uległy wobec obrazu. Trzeba dokonywać cudów, aby na przykład to, co jest na ekranie, jeszcze wzmocnić. Kino wyznacza pewien typ zachowań kompozytorskich. Po jakie instrumenty możemy sięgnąć, by nie kłóciły się z tym, co oglądamy w filmie. To samo jest z rytmem, z barwami. "Wiedźmin" stanowił dla mnie ogromne wyzwanie. To jest zupełnie inny, nowy świat. Kiedy miałem sformułować pierwszą propozycję dźwiękowa dla producentów filmu, żeby uwierzyli, że potrafię to zrobić, szukałem tego nowego świata na przecięciu kilku absolutnie odległych krain muzycznych. Była to głęboka, etniczna barwa, szczególnie w warstwie rytmicznej, sięgnięcie do plemiennych korzeni z wykorzystaniem afrykańskich bębnów. Połączyłem te rytmy ze szlachetną koloraturą, śpiewem operowym. I na to nałożyłem chóry, które nazwałbym kaukaskimi.

Mieszanka wybuchowa. Archaiczność powiązana z myśleniem operowym.

Ale to jeszcze nie wszystko. Nie mogę wyprzeć się tego, z czym jestem kojarzony od kilku lat, a więc elementów muzyki rockowej objawiającej się nie w myśleniu gitarowym, ale w mocnej natarczywości, motoryczności, a więc tego wszystkiego, co udało mi się wypracować z Republiką. Owe przecięcia różnych kultur, odniesień estetycznych, wszystko to powoduje, że zostaje stworzona nowa wartość brzmieniowa. Odległa od tego wszystkiego, co otacza nas na co dzień. Powiem może bardziej obrazowo. Gdyby w tej partyturze znalazło się miejsce dla zwyczajnych brzmień klasycznych instrumentów, na przykład fortepianu, gitary, skrzypiec, to uznałbym, że moje myślenie nie miało sensu. Sięgałem po takie skojarzenie brzmieniowe, które w pełni odpowiadałoby poetyce prozy Sapkowskiego.

Kino fantasy wypracowało pewien kanon dźwiękowy. Irlandzkie klimaty. Błądzący flet, celtycka harfa, dużo oddechu, powietrza w muzyce. Ty natomiast lubisz gęstą fakturę, zdecydowane pomysły, mocne rozwiązania dźwiękowe.

Tak. Taka irlandzka poezja muzyczna byłaby zastosowaniem pewnego schematu. I, oczywiście, będę tego unikał. Oprócz muzyki ilustracyjnej, instrumentalnej, są fragmenty stanowiące komentarz. Są to piosenki jaskra. Zaśpiewał je Zbigniew Zamachowski. To nie są przeboje, ale wydaje mi się, że idealnie odpowiadają atmosferze zarówno filmu, jak i książki.

Ale jeśli mówimy o przebojach, to jest również jeden utwór "Nie pokonasz miłości", który stanie się przebojem, śpiewa go Robert Gawliński.

Tak, sam wolałem nie śpiewać. Mój wkład w stronę dźwiękową jest na tyle zauważalny, że chciałem, aby ta piosenka kojarzona była z kimś innym. Mój wybór padł na Roberta Gawlińskiego. Szukałem artysty, którego wizerunek odpowiadałby przesłaniu filmu. Miał być rycerski, dumny, ale jednocześnie chłopięcy.

Mógłbyś być idealnym kompozytorem filmowym. W swych kompozycjach łączysz bowiem literackość i narracyjność z umiejętnością pisania muzyki chwytliwej, młodzieżowej. Nie rezygnujesz przy tym z walorów intelektualnych. Idziesz za modą, ale zaznaczasz swoje piętno w tym, co robisz. A jednak dla kina piszesz rzadko.

Uwielbiam to robić raz na jakiś czas. Ale wiem, że nie mógłbym komponować wyłącznie dla kina. Praca w filmie jest niezwykle inspirująca. Powoduje autentyczną zmianę orientacji artystycznej. Odnajduje wówczas obszary, które gdzieś we mnie drzemią, a które może wyzwolić jedynie spotkanie z ludźmi, którzy maja mi do zaproponowania coś zupełnie nowego, w czym uczestniczenie staje się dla mnie wyzwaniem. Tylko wówczas mogę się podjąć tej pracy, Tak siato się z "Wiedźminem".

"FILM" - listopad 2001
rozmawia Paweł Sztompke


początek strony