STRONA GŁÓWNA

BIOGRAFIA

DYSKOGRAFIA

TEKSTY

FOTOGRAFIE

WYWIADY
"Tygodnik AWS"
<<<powrót

INFORMACJE

MULTIMEDIA

KSIĘGA GOŚCI

CHAT

SONDA

KONTAKT

   

Rock na "ścieżce"

Z Grzegorzem Ciechowskim, liderem zespołu Republika, autorem muzyki do filmu "Moja Angelika" Stanisława Kuźnika, rozmawia Paweł Gzyl

"Tygodnik AWS": - Dlaczego zdecydował się Pan napisać muzykę do filmu "Moja Angelika"?

Grzegorz Ciechowski: - Pomysł napisania muzyki do jakiegoś filmu zapada wtedy, kiedy nasza wiedza o powstającym dziele jest bardzo ograniczona. Dlatego jest to zawsze decyzja w ciemno. Przyznam otwarcie, że scenariusz "Mojej Angeliki" zainteresował mnie, spotkałem się więc z reżyserem Stanisławem Kuźnikiem i omówiliśmy jego motywacje. Ciekawy byłem, dlaczego skierował swoją propozycję akurat do mnie. Okazało się, że Republika jest dla niego jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych. Z tego, co powiedział wynikało, że nie ma wobec mnie żadnych oczekiwań, które wykraczałyby poza zasięg tego, co robię. Przyjąłem więc jego propozycję, tym bardziej że nie po raz pierwszy pisałem muzykę do filmu i za każdym razem była to dla mnie ciekawa przygoda.

- Na jakim etapie produkcji filmu komponował Pan ilustrację muzyczną?

- Najpierw napisałem tytułową piosenkę, którą wykonuję z kolegami z zespołu Republika. Z tą piosenką wyjechałem na wakacje z rodzinš na Kaszuby. Tam dotarła do mnie kaseta ze zmontowanym filmem. Ponieważ wziąłem ze sobą prawie całe studio, mogłem się oddać pracy nad innymi kompozycjami do filmu. Od czasu do czasu dojeżdżali do mnie inni muzycy. W ten sposób powstała prawie całość muzyki do filmu. Po powrocie z wakacji weszliśmy jeszcze do studia, by dokonać niezbędnych poprawek technologicznych. Nagraliśmy piosenkę i na początku września ubiegłego roku soundtrack był gotowy.

- Do jakich innych filmów pisał Pan muzykę?

- Do czterech polskich: "Stan strachu", "Obywatel świata", "The Magic Brothers", "Zero życia" - oraz do niemieckiego serialu telewizyjnego "Schloss Pompon Rouge". To były bardzo pozytywne doświadczenia. Bardzo lubię komponować dla potrzeb kina.

- Jaka jest różnica między komponowaniem muzyki do filmu a komponowaniem dla siebie czy dla zespołu?

- Podstawowa różnica polega na tym, że w tym pierwszym przypadku najważniejszy jest film. Muzyka ma tak się układać, by pomagać fabule i bohaterom. Mniej liczy się wówczas mój autorski zamysł, a bardziej funkcjonalność kompozycji, jej ilustracyjny charakter.

- Na ścieżce dźwiękowej do "Mojej Angeliki" obok utworów - tak jak Pan powiedział - ilustracyjnych - znalazły się także nagrania utrzymane w nowoczesnej stylistyce drum and bass i techno. Czy to świadectwo zmian Pana muzycznych zainteresowań?

- Nie, na pewno nie będę uprawiał drum and bass. Techno jest niezwykle "pożywną" formułą dla wszystkich gatunków muzycznych. Czy chcemy tego, czy nie - będziemy w przyszłości korzystać z tego rodzaju estetyki. Tym bardziej, że technologicznie jest to wszystko bardzo dostępne, wręcz na wyciągnięcie ręki. W filmie utwory utrzymane w rytmie techno czy drum and bass towarzyszš sensacyjnym wątkom opowieści - ucieczce i pościgowi. Starałem się w ten sposób podkreślić dynamikę przedstawianych wydarzeń.

- Ostatnia Pana solowa płyta - "Oj dana, dana" Grzegorza z Ciechowa - również zawierała nawiązania do współczesnej elektronicznej muzyki tanecznej - techno i house.

- Trochę tak. Niektóre nagrania z Justyną Steczkowską także szły w tym kierunku. Już od pewnego czasu wykazuję zainteresowanie tymi nowymi kierunkami, ale z drugiej strony, dbam o to, by podążać własną drogą artystyczną. Takie przerzucanie się na nowe gatunki muzyczne wydaje mi się nieco ryzykowne - przynajmniej w moim przypadku.

- Wśród kompozycji do filmu Stanisława Kuźnika dominuje jednak tradycyjne brzmienie gitary i instrumentów klawiszowych. Ostatnia płyta Republiki - "Masakra" - również potwierdza Pana przywiązanie do rockowej tradycji.

- Tak, to prawda. W przypadku filmu - takie było zamówienie. Reżyser zwracając się do mnie oczekiwał konkretnego brzmienia, takiego, jakie kojarzy się z moją osobą. Na pewno nie spodziewał się takiej oprawy muzycznej, jakš zapewniłoby mu zaangażowanie kogo? takiego, jak Zbigniew Preisner czy Wojciech Kilar. Moja muzyka filmowa brzmi zupełnie inaczej - bardziej rockowo, choć zachowuje swój ilustracyjny charakter.

- Nad czym Pan obecnie pracuje?

- Kończę produkcję płyty Katarzyny Groniec. Zapowiada się ciekawe wydarzenie muzyczne. To będzie bardzo literacka płyta. Sięgnęliśmy po kilka interesujących tekstów poetyckich. Kasia ma ten szczególny rodzaj charyzmy piosenkarskiej, który pozwala jej na wiarygodne śpiewanie tekstów poetyckich i zachowanie własnej tożsamości. To duża umiejętność. Nie każdy by sobie poradził z poetykš śpiewanych tekstów.

- Kiedy pojawi się nowa płyta Republiki?

- W tym roku. Trudno mi jeszcze mówić, jaka ona będzie. Mam świadomość, że nie mamy wyjścia. Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy rezygnowali z własnego, rozpoznawalnego stylu, który wypracowaliśmy przez kilkanaście minionych lat. Z drugiej strony, nie możemy się skazywać na "muzealny byt" za życia. Nie możemy konserwować się w tym samym stylu, musimy się rozwijać. Chcemy zachować komunikatywność, a jednocześnie szukać nowych brzmień.

- Co Pan sądzi o współczesnej polskiej muzyce rockowej? Czy zauważa Pan jakieś ciekawe zjawiska, nowych, interesujących artystów, ważne płyty?

- Nie mam dobrego zdania o polskim rocku, ale nie mam też dobrego zdania o tych, którzy negatywnie się o nim wypowiadają. Prawdę mówiąc nie słyszałem ostatnio żadnej płyty ani nie oglądałem żadnego koncertu, który zwróciłby moją uwagę. Myślę, że wiele rzeczy dzieje się podskórnie i ja nie mam o nich pojęcia.

- Coraz głośniej jest o scenie alternatywnej. Kiedy? Republika była takim właśnie zespołem...

- Myślę, że nowe zespoły prędzej czy później się przebijš. Te, które promują się tradycyjną drogą radiową są, niestety, mało przekonujące. Być może więcej ciekawego można usłyszeć w Internecie.

- No właśnie: czy Grzegorz Ciechowski i Republika także zaistnieją w Internecie?

- Wielki fan Republiki założył niedawno naszš stronę internetową. Zrobił to bardzo ciekawie. Ponieważ weszliśmy z nim w bliższy kontakt, chcemy zamieścić na niej sporo nagrań, które zainteresują naszych najwierniejszych fanów. Będą to różne archiwalne nagrania koncertowe i studyjne, takie, które już nigdy nie zostaną wydane na płytach. Mamy ich dosyć sporo. Nie chcemy ich prezentować na płytach i liczyć na jakiekolwiek zyski - to byłoby przesadš. Pragniemy się jednak podzielić nimi z naszymi fanami, bo uważamy, że mają pewną historyczną wartość.

Rozmawiał Paweł Gzyl


początek strony