STRONA GŁÓWNA

BIOGRAFIA

DYSKOGRAFIA

TEKSTY

FOTOGRAFIE

WYWIADY

INFORMACJE
"Rzeczpospolita"
<<<powrót

MULTIMEDIA

KSIĘGA GOŚCI

CHAT

SONDA

KONTAKT

  Zmarł Grzegorz Ciechowski
  • O Grzegorzu Ciechowskim powiedzieli

  • Stanęło serce Republiki


    FOT. ANDRZEJ IWAŃCZUK

    W wieku 44 lat, rano 22 grudnia, po operacji na otwartym sercu, zmarł Grzegorz Ciechowski, jeden z najwybitniejszych muzyków pop w Polsce, lider Republiki, znany z takich muzycznych wcieleń jak Obywatel G.C., Grzegorz z Ciechowa. Kompozytor, poeta, producent, aranżer, pianista, wokalista, flecista. Pod pseudonimem Ewa Omernik pisał teksty dla Justyny Steczkowskiej.

    Jego dziadek grał na tubie w cesarskiej orkiestrze. On sam przez półtora roku ćwiczył grę na fortepianie w liceum. Zachwycony muzyką Iana Andersona z Juthro Tull zainteresował się fletem, którego brzmienie, oprócz fortepianu i głosu, stało się znakiem firmowym Republiki. O pierwszym koncercie mówił: - To było 25 kwietnia 1981 r. w toruńskim klubie "Od Nowa". Publiczności koncert się podobał, dla nas jednak była to klęska. Zagraliśmy piętnaście piosenek, ale uznaliśmy, że tylko jedną będziemy mogli wykonywać dalej, "Białą flagę". Resztę postanowiliśmy "wyrzucić do Wisły". W ciągu trzech miesięcy powstał nowy repertuar Republiki.

    Grupa wylansowała przeboje: "Kombinat", "Biała flaga", "Telefony", "Sexy Doll", "Gadające głowy", "Halucynacje", "Mamona". Była bodaj najbardziej przemyślaną kreacją w polskiej muzyce pop.

    Rok temu Grzegorz Ciechowski podarował do charytatywnego kalendarza "Albumu Milenijnego" wigilijny wiersz "Prezent". Został on wydrukowany pod datą 22 grudnia 2001. W tym dniu Ciechowski zmarł.

    - Byliśmy biało-czarni - wspominał. - Światła na koncertach: biało- -czarne. Nasze ubrania-mundury - czarne. Krawaty, które były rynsztunkiem wyłącznie scenicznym - również biało-czarne. To wszystko przyczyniło się do popularności, wynikającej również z głodu na istnienie zespołu, który ma konsekwentnie budowany wizerunek, z którym można się utożsamić. Zdarzało się, że publiczność na koncertach była w przeważającej części ubrana tak jak my.

    Po rozpadzie Republiki narodził się Obywatel G.C. Jego pierwszy album był muzyczną sensacją 1987 r. Znalazły się na nim przeboje: "Tak długo czekam", "Paryż - Moskwa", "Błagam, nie odmawiaj". Zwracały uwagę bardzo nowoczesną aranżacją i staranną produkcją. Jeszcze wspanialsza była druga płyta Obywatela "Tak Tak" z kompozycją "Tak... Tak... To ja".

    Artystyczny prestiż przyniosła mu produkcja debiutanckiej płyty Justyny Steczkowskiej "Dziewczyna szamana". Dopiero w czasie uroczystości Fryderyków '96 branża muzyczna dowiedziała się, że Ewa Omernik, autorka wszystkich tekstów piosenek Steczkowskiej, to pseudonim Ciechowskiego. Muzyczną sensacją, nagrodzoną Fryderykiem w kategorii muzyka korzeni, stał się album "Oj da dana" nagrany pod szyldem Grzegorz z Ciechowa.

    Te swoje muzyczne kreacje tak komentował: - To nie przypadek, że jako kompozytor i autor nie zaistniałem nigdy pod własnym nazwiskiem, tylko jako Republika, Obywatel G.C., Grzegorz z Ciechowa czy Ewa Omernik. Bez kreacji moja osoba jest pozbawiona tego, co sprawia, że bywam interesujący.

    W kwietniu przed tegorocznym koncertem z okazji 20-lecia Republiki mówił: - Nagraliśmy piosenkę "Nie pójdę do szkoły". Właściwie opowiada o rezygnacji. Chcemy czy nie, musimy pożegnać się z pewnym etapem naszej działalności, nie możemy wrócić do miejsca i czasu, w którym byliśmy dwadzieścia lat temu, bo jesteśmy za starzy. Wolimy jednak prawdę niż udawanie, że jesteśmy wciąż jak młode orły lub młode lwy. Tym bardziej że z naszym wiekiem wiążą się przecież także doświadczenia, które sobie bardzo cenimy.

    Po niedawnej premierze muzyki do "Wiedźmina" przygotowywał się do wydania nowej płyty Republiki. Osierocił trójkę dzieci, nie doczekał urodzin czwartego.

    Jacek Cieślak

    O GRZEGORZU CIECHOWSKIM POWIEDZIELI "RZECZPOSPOLITEJ"

    Olga "Kora" Jackowska

    Dzwoniłam do niego w piątek z życzeniami. Nikt nie odbierał. Myślałam, że wyjechał z rodziną do ciepłych krajów. No i wyjechał. Łączyła nas długa, dwudziestoletnia przyjaźń. Był erudytą, perfekcjonistą. Pracowaliśmy razem nad albumem "Sie ściemnia". To były piękne czasy bez uwikłania w biznes, głupio pojmowaną konkurencję, bez atmosfery zatruwanej przez media. Jego spokój burzyły agresywne, niesprawiedliwe publikacje. Ale dalej pracował z entuzjazmem, z myślą o rodzinie. Wkładał w muzykę całe serce. Nie wiedział, że jest już tak osłabione.

    Czesław Niemen

    Grzegorz Ciechowski był artystą oryginalnym, wrażliwym, inteligentnym. Wszystko, czego się tknął, było naznaczone piętnem jego wielkiej indywidualności. Od początku byłem pod wrażeniem jego stylu, nawet w nieciekawych czasach cenzury, kiedy zaczynał pod koniec lat 70. z Republiką. Nie mogę powiedzieć, że się przyjaźniliśmy, ale zawsze w czasie spotkań okazywaliśmy sobie sympatię. Byłem na kilku jego koncertach. Oglądałem w Sopocie występ Obywatela G.C. Zrozumiałem wtedy, jak wielkim jest twórcą.

    Zbigniew Hołdys

    Był wybitnym artystą, utalentowanym, wszechstronnym, fajnym kolegą. Choć nie widywaliśmy się często, był ciągle obecny w moich myślach, słyszę, jak sepleni. Kilka dni temu spotkaliśmy się po pogrzebie Staszka Zybowskiego. Uśmiechał się, opowiadał, jak razem grali. Ale była w nim gorycz, po tym jak bezceremonialnie rozprawiali się z nim recenzenci. Do niektórych dzwonił, tłumaczył. To oni powoli wyłączali jego serce. Myśleli, że artysta się uśmiecha, nie przejmuje, spokojnie śpi. I zasnął. Bo się przejmował.

    Stanisław Sojka

    Grzegorz stworzył dzieło, jak rzadko które zintegrowane, autorskie, indywidualne, poukładane. Był jednym z najwspanialszych aranżerów. Dlatego jego kompozycje są tak niezwykłe.

    Jerzy Tolak, menedżer

    Dla wielu Grzegorz był na scenie człowiekiem zimnym, to nie był typ swojego chłopa, który wymienia uściski z fanami. Ale to wynikało z jego muzycznego stylu, wiązało się z instrumentem, na którym grał. Ale był też drugi Grzegorz, prywatnie człowiek ciepły, bardzo rodzinny, kochający dzieci, dbający o to, by nie jechać na koncert za wcześnie, nie wracać za późno, bo to było kosztem rodziny. Nowa płyta Republiki miała być gotowa do połowy stycznia. Zespół zarejestrował 11 kompozycji, są gotowe w 99 procentach, ale bez śpiewu Grzegorza. Miał gotowych 5 tekstów, reszta była niedokończona. I co z tym materiałem teraz zrobić? Republika zawiesiła działalność, ale będzie trwać.

    NOTOWAł J.C.


    początek strony